Podróżowanie to nie tylko zwiedzanie malowniczych miejsc i kolekcjonowanie wspomnień. To także kopalnia niespodziewanej sytuacji, które uchwycone na zdjęciach potrafią rozbawić każdego. Gdy plan A zawodzi, a plan B wpada w zupełnie nieoczekiwany kadr, powstają fotografie, które stają się viralowymi perełkami w sieci. Oto kilka historii i porad, jak z chaosu wyłuskać #travelfail w najlepszym stylu.
Spotkania z dziką przyrodą
Nic nie buduje atmosfery wyprawy lepiej niż kontakt z naturą. Kiedy jednak słoń zbliża się niepostrzeżenie do grupy turystów albo małpa chwyta aparat i zaczyna robić “autoportrety”, powstają kadry, które na długo pozostają w pamięci. Przyjrzyjmy się trzem najzabawniejszym przypadkom.
-
Małpi paparazzi
W jednym z parków w Azji grupa podróżników ustawiła się do pamiątkowego zdjęcia przed starożytną świątynią. Gdy fotograf wycofał się, by objąć całą scenę, sprzęt wpadł w łapki ciekawskiej małpy. W kolejnej chwili małpa skompresowała przyciski, puściła migawkę i… sama stanęła na zdjęciu jako pierwszoplanowa gwiazda. Okazało się, że nie trzeba być profesjonalistą, by wykonać pełen ekspresji portret!
-
Puszka z niespodzianką
Inna grupa turystów wybrała się na safari. Kierowca-jeep zrobił postoju, by wszyscy mogli z bliska podziwiać stado żyraf. Właśnie wtedy, gdy zapadła idealna chwila, turysta postawił puszkę z napojem na błotnistej drodze. Żyrafa, zainteresowana połyskującym przedmiotem, nisko pochyliła szyję… i nieoczekiwanie podniosła puszkę. Zdjęcie, na którym budzące respekt zwierzę trzyma w pysku puszkę, trafiło do mediów społecznościowych i szybko stało się obiektem rozbawienie.
-
Wielbłąd-zdobywca
W pustynnym kurorcie grupa przyjaciół postanowiła zrobić serię zdjęć z wielbłądem. Jeden z turystów wspiął się na grzbiet zwierzęcia, a drugi fotografował z ziemi. Nagle wielbłąd niespodziewanie zrobił krok na bok, a „model” stracił równowagę. Moment, gdy turysta leci w powietrzu, a za nim unosi się grzbiet wielbłąda, uchwycony w idealnym kadrze, stał się prawdziwym hitem wśród znajomych.
Fotobombing w najlepszym wydaniu
Wydaje się, że planujesz wymarzone ujęcie – idealna kompozycja, zachód słońca nad jeziorem, idealne oświetlenie. W jednej chwili ktoś lub coś eksploduje w kadrze, zyskując własną sekundę sławy. Oto kilka przykładów takiego case’u.
-
Turystyczna awangarda
Para pozowała na tle malowniczych gór, gdy już miała się uśmiechnąć do obiektywu, zza nich wyłonił się… trener lokalnej drużyny piłkarskiej, który rozciągał się, wykonując serię ćwiczeń. Jego gibkość, czapka oraz skakanie do góry sprawiły, że zdjęcie wygląda jak kadr z kabaretu. Dzięki temu nawet autorzy nie są w stanie powstrzymać rozbawienie u każdego, kto zobaczy tę „fotografię z tripu”.
-
Dziecięca ekspresja
Na włoskiej plaży rodzina chciała uwiecznić odpoczynek nad morzem. W ostatniej chwili mały chłopiec wybiegł zza kadru i wydał z siebie głośny okrzyk. Siła ekspresji jego twarzy sprawiła, że cała seria zdjęć nadała się wyłącznie do albumu pt. „Najlepsze photobomby świata”.
Selfie pełne niespodzianek
Selfie stało się obowiązkową częścią każdej podróży. Czasem jednak zwykła próba uchwycenia własnej twarzy i pięknego widoku może przerodzić się w prawdziwą komedię.
-
Lustrzana iluzja
W muzeum jedna turystka ustawiła się przed zabytkowym lustrem, licząc na intrygujący refleks w tle. Przycisnęła przycisk i… zlustrowała się, że przypadkowo trafiła w tryb wideo. Po chwili spadła na ziemię, nie mogąc już się zatrzymać ze śmiechu. Finalne ujęcie to seria kadrów dokumentujących jej upadek – niezapomniane dowody na to, że nawet emocje potrafią zdradzić aparaturowe kulisy.
-
Samowyzwalacz kontra wiatr
Grupa nastolatków miała przygotowany telefon na statywie, a samowyzwalacz ustawiony na 5 sekund. W międzyczasie silny wiatr porwał jednego z ich kapeluszy, który z hukiem odbił się od kamiennego muru. Jeden z bohaterów biegnie za nakryciem, drugi łapie za aparat, a każdy odbił się od ściany, tworząc efektowne, choć nieco chaotyczne selfie.
Nieplanowane dekoracje w tle
Nawet najlepszy plan nie ochroni nas przed pojawieniem się w kadrze… ulicznego artysty, zakupowego wózka czy przechodnia w kostiumie inflanckiego żurawia. Te nieproszonych gości często dodają zdjęciom charakteru.
-
Żelazny popcorn
Przy wejściu do popularnej cukierni we włoskim mieście postawiono ogromny, żelazny kosz na popcorn reklamujący festiwal filmowy. Fotogeniczna para stwierdziła, że to idealny props. Tuż po zrobieniu zdjęcia ruchomy napis „POP” zaczął się obracać w stronę obiektywu, odsłaniając „CORN” – całość wyglądała jak groteskowy bilbord. Efekt? Zdjęcie, które łączy w sobie chemiczny urok vintage i spontaniczną kreację uliczną.
-
Ulubiony kostium przechodnia
Para turystów w Tokio robiła zdjęcia przy świątyni, gdy w tle pojawił się postać w kostiumie wielkiego mechanicznego robota. Japoński miłośnik cosplayu próbował dogonić pamiątkową fotkę, po czym nieśmiało stanął obok nich. Kadr przypominał plakat filmowy z gatunku science-fiction – nieoczekiwana dekoracja, która sprawiła, że zrobili krok od banalnej fotografii ku epickiej scence godnej hollywoodzkiego ekranu.
Uchwycenie tych nietypowych momentów wymaga otwartości na sytuacja i czujności. Często wystarczy mieć w pogotowiu aparat, telefon czy tablet, aby w ułamku sekundy uwiecznić scenę, z której wyłoni się pamiątka wyjątkowa – pełna spontanicznego rozbawienie i niezapomniane chwile. Im mniej planujemy, tym więcej zyskujemy – zabawnych historii i zdjęć, które z dumą pokażemy rodzinie i znajomym!